-

Maryla-Sztajer : Ja z Czeladzi - próba autobiografii

....anachoreci i semianachoreci... U początków ruchu monastycznego.

W poprzednim tekście naszkicowalam ogólny obraz Egiptu w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. 

http://maryla-sztajer.szkolanawigatorow.pl/pustynia-anachoreci-i-asceci-ojcowie-pustyni-czyli-kto

Chcę teraz opowiedzieć coś więcej. 

Dobra Nowina docierająca do świadomości pogan u świtu chrześcijaństwa musiała wywierać na nich wstrząsające wrażenie. Właściwie od pierwszych wieków są ludzie pragnący, po usłyszeniu Jej, już tylko rozwijać swoją duchowość jak byśmy dziś powiedzieli. Jak czytamy w Dziejach Apostolskich wielu sprzedawało swoją własność przychodząc z uzyskanymi środkami do grup skupionych wkoło Apostołów, by czekać zapowiedzianego przyjścia Pana. Jasne jest, że tym sposobem nie dało się zbyt długo funkcjonować. Już św Paweł w swych podróżach utrzymywał się z pracy własnych rąk.

W Egipcie, choć zapewne i gdzie indziej, ludzie coraz częściej pozostawali w domach wykonując swój zawód a rezygnując z założenia rodziny. Cały obszar cielesności był postrzegany jako zbyt absorbujący by można było skupić się na gorliwym stosowaniu zasad Dobrej Nowiny.

Wybierano ascezę. Wysoko ceniono dziewictwo. Ludzie wybierający tę drogę początkowo pozostawali w miastach. Jak wspomniałam poprzednio życie w metropolii takiej jak Aleksandria kompletnie nie sprzyjało skrajnym formom ascezy.

Zaczęto coraz liczniej opuszczać miasta. Obszar poza miastami i pasem ziemi uprawnej stwarzał warunki odpowiednie do potrzeb uciekinierów - anachoretów. Zamieszkiwali naturalne jaskinie lub wykute w skale staroegipskie grobowce. Trudny dostęp do wody pitnej i podstawowego pożywienia bardzo ułatwiał praktykowanie ascezy w zakresie potrzeb materialnych. Zdecydowanie trudniej było poradzić sobie ze wstrzemięźliwością seksualną. Apoftegmaty Ojców Pustyni są zapisem również takich zmagań pustelników z własną cielesnością.

 

Pierwszym wyrazistym, znanym nam z opisu świętego Atanazego Aleksandryjskiego pustelnikiem żyjącym na egipskiej pustyni był święty Antoni Pustelnik.

Formy ówczesnej ascezy są bardzo urozmajcone. Od wspomnianego już uprawiania jej we własnym domu (szczególnie w przypadku kobiet) do życia w pobliżu miast a w końcu do radykalnego odejścia jak najdalej. W końcu i zamykania się za murami. Zresztą odgradzanie się murem od świata miało różne przyczyny. Od chęci izolacji przed "ciekawskimi" których fale napływały z miast i wsi by posłuchać nauk pustelników którzy zasłynęli swoją roztropnością, do zwykłej potrzeby ochrony przed napadami Beduinów. To jednak trochę później.

.

Wróćmy jednak do początków wyjścia na pustynię. Choć zakłada się, że podawane dziesiątki tysiecy takich osób, które na pustyni zamieszkały, są znacznie zawyżone i wyrażają raczej masowość ruchu, to jednak faktem jest iż pustynia zagęściła się. Pustelnicy mieszkali często w pobliżu siebie. Apoftegmaty opowiadają nam o spotkaniach, wizytach, o tym jak uczniowie pustelników krążyli między nimi nosząc wiadomości i zapytania. Czasem gdy odpowiedź lub objaśnienie problemu przez jednego z pustelników były dla pytającego niesatysfakcjonujące, szedł on ze swoim problemem do innej pustelni.

Czasem Ojcowie musieli w osobistym spotkaniu wyjaśniać sobie wzajemnie własne stanowisko. 

W grupach mieszkających w pobliżu nie istniały ścisłe reguły ani nie życzono sobie żadnych uregulowań formalnych. Skład osobowy był przekrojem wszystkich zamieszkujących Egipt warstw społecznych a także narodowości. Byli i Grecy i Koptowie. Łączyło ich wyznawanie wspólnej wiary.

Z czasem sama gęstość takich pustelni spowodowała powstanie pewnych wspólnych rozwiązań bytowych. 

Anachoreci stają się semianachoretami. Spotykają się w niedzielę na mszy w pobliskim kościele, jedzą wspólnie obiad nieco lepszy niż codzienne pożywienie. Mają np wspólną piekarnię. 

Nazwanie jednak tych zgrupowań klasztorem jest błędne. Uzywa się określenia - laura - stąd późniejsza ruska ławra.

Jednak ośrodek ukształtowany około roku 305 wokół św Antoniego w Pispir jest już wyraźnie związany z wybitną osobowością tego Ojca. Mimo braku uzgodnionych wspólnie zasad funkcjonowania jasne było, że wszyscy uznają nadrzędność autorytetu tego Ojca.

.

Uczeń św Antoniego, Ammun, założył kilkanaście lat później taką samą grupę w Nitrii na Pustyni Zachodniej. Było to miejsce niezbyt odległe od "świata" i zaczęło pełnić rolę etapu pośredniego. Kto czuł się na siłach ruszał potem z Nitrii na prawdziwą pustynię. 

Miejsce to jest samo w sobie bardzo ciekawe i chyba opowiem o nim szerzej w osobnym odcinku.

.

 

 

 



tagi: ojcowie pustyni egipt 

Maryla-Sztajer
13 czerwca 2018 12:20
1     203    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer
13 czerwca 2018 12:48

http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/06-13.php3

Z inspiracji tego Antoniego, egipskiego pustelnika,  pewien Ferdynand z Lizbony zmienił swoje imię. 

Dziś mamy wspomnienie św Antoniego Padewskiego.

.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować