-

Maryla-Sztajer : Ja z Czeladzi - próba autobiografii

PAMIĘĆ ODNAJDYWANA - Dziewczynka na gruzach miasta

Takie moje wspomnienie.

 

Mam około pięciu lat. Siedzę z Mamą w ciemnej salce, jakimś prowizorycznym kinie. Oglądamy film dla dzieci, kreskówkę. Po ścianie (ekranie) wędruje dziwny stwór. Robot. Metalowy zwał klocków. Tak olbrzymi, że depce po dachach domów; maszeruje przez japońskie miasto, zostawiając za sobą ruiny.

Wyszłyśmy z kina. Wkoło mnie, nade mną, zrujnowany jeszcze ciągle Wrocław. 

To nie to miasto ze zdjęć Coppego. Ale po wywiezieniu większości cegieł na odbudowę stolicy, to co zostało...Weszłam z takiego miasta do kina i zrozumiałam: to na pewno ten robot.

Rodzice nie wiedzieli jaki to film. Okazja dla dzieci pracowników Uniwersytetu.

Nasze mieszkanie było na ul Grabiszyńskiej, zaraz za wiaduktem kolejowym. Kilka całych kamienic. Wkoło te kikuty nieporządnie i pospiesznie rozebranych ruin. Porośnięte kwitnącą na żółto nawłocią, wrotyczem, chyba dziurawcem.

Mama weszła jeszcze ze mną do takiego sklepiku spożywczego, jednego z kilku w parterowym baraczku, kupić mi pestki dyni. Myślę, że na pociechę po filmie.

Weszłyśmy do kamienicy. Tam zawsze było wilgotno, zapach gazu, śmieci, ubikacji wspólnych na końcu korytarza. Pluskiew i myszy. A może szczurów?

Wchodząc na piętro Mama przypomniała sobie, że musi po coś wrócić do sklepiku. Wyjmowała klucze, mówiąc żebym sobie już weszła do mieszkania, a ona zaraz....

A we mnie panika, zostanę sama, przyjdzie robot!

Wyrwałam się i zbiegłam po schodach. Mieszkanie było już otwarte. Mama musiała chwilę walczyć ze starym, opornym zamkiem. Pobiegła za mną.

A ja już obiegłam "nos" kamienicy narożnej i schowałam się w najbliższej bramie, za wielkim skrzydłem drzwi. 

Potem, gdy Mama szła w inną stronę, nie wiedząc gdzie mogłam pobiec, zmieniałam bramy.

Przecież nie wiedziałam skąd przyjdzie robot. Na którą kamienicę nadepnie.

Nie wiem ile to trwało. Podobno wrócił Tato.

A ja w końcu, śmiertelnie zmęczona, wyszłam z kolejnej bramy i szłam koślawym chodnikiem, mając po jednej stronie ściany pokaleczonych kamienic, a po drugiej te uprzątnięte ruiny porośnięte żółtym kwieciem. Szłam na spotkanie robota.

 

Rodzice równie chyba jak ja zmęczeni szli sobie w moją stronę.

Pobiegłam.

.

A dorośli nad moją głową czasem mruczeli cicho, że podobno znowu w nocy były strzały w okolicy placu Grunwaldzkiego. Jeszcze inne historie... Mama zaczęła mnie, pięciolatkę, uczyć czytać, żebym miała zajęcie.

Tato pracował. Musiał zostać. My po roku wróciłyśmy do domu, do Czeladzi.

.

 



tagi: wrocław film 

Maryla-Sztajer
3 marca 2018 19:03
20     724    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:


tadman @Maryla-Sztajer
3 marca 2018 20:32

Ja z Wrocławia, ale w zupelnej nieświadomości, bo w wieku dziewięciu (chyba) miesięcy opuściłem to miasto, bo rodzice wyprowadzili się na Śląsk. Pierwsze przebłyski świadomości nastąpiły gdzieś w wieku lat trzech. To była podróż pociągiem, w towarzystwie Ojca, na wieś do miejscowości Białystok Bacieczki, do Babci. Dzisiaj podobno Bacieczki to dzielnica miejska. Tam po raz pierwszy widziałem konia, krowy, świnie i wiatrak, który przy wietrze zasilał radio. Robota tam nie było; widać z tego, że roboty trzymają się raczej miast.

zaloguj się by móc komentować

tadman @Maryla-Sztajer
3 marca 2018 20:33

Mieszkaliśmy niedaleko dworca, na Kniaziewicza.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @tadman 3 marca 2018 20:32
3 marca 2018 20:38

Wiem:)

Skuteczna szczepionka na kino. 

W zasadzie prawie nie chodziłam w życiu do kina. 

Wiesz, przecież ja ten film potraktowała m  jako informację 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Maryla-Sztajer
3 marca 2018 21:36

Ja do kina chodziłam na poranki, ale traume wojenną przeżyłam oglądając jako sześciolatka,  wojenny film w telewizji. (Były powtórki filmów wieczornych o 10 rano). Właściwie spowodował on u mnie fobie wojenną. Po wielu latach mogę myśleć o wojnie z obawą,  ale bez paniki.

Sen o wojnie był dla mnie zawsze najgorszym  koszmarem. 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Maryla-Sztajer
3 marca 2018 21:43

O mało co nie zostałam Wrocławianka, albo Krakowianka. Rodzice nie mogli dostać zameldowania w Warszawie, mama miała w końcu dosyć trudności mieszkaniowych i życiowych jakie się z tym wiązały i chciała żebyśmy się przeprowadzili. Ojciec się uparł, no i zostaliśmy w Warszawie. 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Rozalia 3 marca 2018 21:36
3 marca 2018 21:55

Wiesz, ja tamto wydarzenie mogłam odpowiedzieć z masą utrwalonych w pamięci szczegółów. 

Specjalnie napusałsm tylko tyle. Bo nie chodzi przecież o te gruzy  jako takie. 

To że przestałam się chować i wyszłam - przeciw robotowi - to jest tym ważnym doświadczeniem. 

Ja nawet nie miałam 5 lat...ta kwitnąca nawłoć....to jesień. ..czyli jeszcze przed 5tymi urodzinami. 

.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Rozalia 3 marca 2018 21:36
3 marca 2018 22:10

Ja pisze o toku 54'...

Jakie poranki...? Ten pokaz to był fuks.  Ktoś załatwił i sekretarka z uczelni pewnie puściła info. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

tadman @Rozalia 3 marca 2018 21:36
3 marca 2018 22:28

Chyba dłuższe mrozy działają na mnie retrospektywnie, bo dzisiaj lektura eski przypomniała mi dzieciństwo, a tu jeszcze poranki. Władza już wtedy próbowała odrywać dzieciaki od koscioła, bo bilety na poranki były tanie i zachęcały do spędzenia niedzielnego poranka w kinie wraz z rodzicem/rodzicami.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer
3 marca 2018 22:50

Tamten rok we Wrocławiu skończył się przeprowadzką. Zmianą tej kamienicy na mieszkanie na parterze domku "willi"poniemieckiej.

Pamiętam przeprowadzkę.  Wieczorem, zimą jechaliśmy taksówką  ! Na przeciwny koniec Wrocławia. ....

...przez ten plac Grunwaldzki co to jeszcze w jego okolicach strzelano. To raczej już tylko bandy rabusiow, szabrowników..

Mielismy trochę innych przygód zsnim wyjechalysmy. Wracając co jakiś czas....

.

Zdumiewające dla mnie miasto. Ten kontrast ze stabilną Czeladzią.

ZOO... Lwy...itd:))

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer
3 marca 2018 22:57

https://on.interia.pl/historia/news-bilans-grabiezy-co-sowieci-wywiezli-z-ziem-odzyskanych,nId,2550737

.

 

A to jest inspiracją do napisania dziś kilku słów. 

Od tego ...ruszyły prywatne wspomnienia 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @tadman 3 marca 2018 22:28
3 marca 2018 23:03

W moim przypadku władzy się udało. Tata ze mną do kina na poranek i na spacer, a mama gotowala obiad. Wiele lat minęło, dziesiątki,  zanim wróciłam, a raczej przyszłam, do Kościoła. 

zaloguj się by móc komentować

tadman @Maryla-Sztajer 3 marca 2018 22:57
3 marca 2018 23:18

Ze wspomnień Ojca. Ojciec poruszony był tym, że Sowieci trakcję elektryczną w rejonie Legnicy zrywali, słupy obalali czołgami, ładowali wszystko na wagony i wywozili do siebie. Kiedyś nadarzyła się okazja, przy jakimś spędzie, by o takie praktyki - niezgodne z ustaleniami - zapytać Gomułkę. Ten odpowiedział, że Alianci szykują się do napaści, więc lepiej by trakcję wywieźli towarzysze niż miałaby wpaść w ręce agresorów.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Rozalia 3 marca 2018 23:03
4 marca 2018 09:01

Bardzo Cię lubię,  Rozalio.  Masz prawdziwy talent :)))

....dydaktyczny. Czyli własny przykład; ))

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @tadman 3 marca 2018 23:18
4 marca 2018 09:03

Właśnie. .

A z Gomułki na falach radiowych wczoraj robili zwierzęcego antysemitą,  cała audycja o tym.

.

I tak..

.

 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Rozalia 3 marca 2018 23:03
4 marca 2018 16:33

Te poranki "dzialaly" chyba jeszcze w latach 80. Mieszkalam w centrum Krakowa i mama kupowala nam tanie jak barszcz bilety na rozne, nawet ciekawe, filmy dla dzieci. Ale w takim przypadku na msze swieta grzecznie maszerowalismy z mama wieczorem (jak nie bylo porankow to msza sw. z mysla o szkolnej dziatwie byla o 9 rano, doslownie za rogiem domu)

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer
4 marca 2018 20:14

.

http://fotopolska.eu/Wroclaw/u149051,ul_Grabiszynska.html

.

Znalazłam zdjęcia stare ulicy Grabiszyńskiej. Coś niesamowitego. 

Tu mi nie zginą; ).

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer
7 marca 2018 18:08

http://wroclaw.gosc.pl/doc/4546100.Polacy-tu-zyli-przed-wojna

.

Nie wiedziałam tego o Wrocławiu. 

To znaczy, że tuz po wojnie mogli wrócić do miasta,  wśród wielu wygnanych z Festung Breslau przez niemieckie wojsko mieszkańców, ...tez rodowici wrocławianie - Polacy.

.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować