-

Maryla-Sztajer : Ja z Czeladzi - próba autobiografii

Opowiem Wam jak umarł święty Jan od Krzyża

Nie tak dawno pisałam o tym, że Jan od Krzyża, wycierpiawszy wiele w czasie dziewięciu miesięcy niewoli w Toledo, zdecydował się na ucieczkę od okrutników. Przeszedł przez Noc Ciemną, która Go wzmocniła. 

Uciekł i dzięki temu mógł wiele dla zakonu karmelitów i dla ludzi świeckich zdziałać.

Słabego zdrowia, mało troszcząc się o siebie, nie oczekując a wręcz nie życząc sobie żadnych przywilejów, szedł drogą na spotkanie Oblubienicy - jak to opisał w Pieśni Duchowej.

http://www.karmel.pl/piesn-duchowa-2/

 

Pod koniec życia, chory, wyczerpany, dostał od swego przełożonego polecenie odpoczynku i możliwość wyboru miejsca pobytu.

Była jesień 1591. Mógł wybrać klasztor w Baez, z przyjaznymi mu zakonnicami. Były tam dobre warunki, wiedział jednak, że mówiąc kolokwialnie, zamęczą go opieką i rozmowami.

Jan chciał po prostu odpocząć.

Wybrał klasztor w Ubeda. Borykający się z trudnościami finansowymi i z nielubiącym Go przeorem, ojcem Franciszkiem Chryzostomem. Że nie może liczyć na żadne specjalne traktowanie, przeor powiedział Janowi od razu. Ma normalnie wypełniać wypadające na każdą porę dnia obowiązki.

Jan od Krzyża niczego innego się nie spodziewał. Możemy z wielką pewnością stwierdzić, że te wymagania były mu lżejsze niż czuła opieka.

Niestety wrzód na nodze uniemożliwiał chodzenie. Niezadowolony przeor nie omieszkał przychodzić do celi Jana i wytykać mu jakim jest kłopotem. Wreszcie jeden z braci napisał o całej sytuacji do prowincjała, który przybył na miejsce. Cenił i lubił Jana.

Niestety sytuacja zdrowotna Jana była bardzo zła. Mały dawniej czyrak, rozniósł się po całym ciele. To choroba dziś leczona antybiotykami. Erysipelas.

Wtedy doktor po kawałeczku, bez znieczulenia, usuwał chorą tkankę. Jan wtedy milczał.

Rozeszła się wieść, że w klasztorze umiera święty. Okropnie to wszystko denerwowało przeora. Odmawiał choremu przepisanej przez lekarza diety. Dokuczał jak mógł. 

Jan przyjmował to w milczeniu. Nieobecny, skupiony na tej wewnętrznej muzyce, którą słyszał. Wiedział, że może wciąż wzrastać duchowo. Unikał wszystkiego, co by Go od tego odrywało.

Tydzień przed śmiercią, na życzenie doktora, jeden z braci powiedział Janowi, że koniec jest bliski. 

Twarz Jana rozświetliła się.

 

W piątek, 13 grudnia 1591 Jan poprosił o spotkanie z przeorem. Przeprosił go za kłopoty, które sprawił swoją chorobą. Przeor zaś tłumaczył się, że z powodu ubóstwa klasztoru nie mógł dać więcej.

W cichy i ciemny dzień Jan leżąc patrzył na krucyfiks.

O piątej po południu poprosił o ostatnie namaszczenie.

Na jego wezwanie bracia zebrali się w Jego celi i pod drzwiami. Recytowali De Profundis. Potem szeleścili kartkami modlitewników.

Jan przed północą poprosił by zamiast modlitw za umierających czytać Pieśń nad Pieśniami.

Zmarł przed jutrznią, całując krzyż.

 

14 grudnia 1519 roku wstąpił do wieczności. 

.

 



tagi: święty jan od krzyża 

Maryla-Sztajer
6 marca 2018 16:37
5     594    15 zaloguj sie by polubić
komentarze:
100peral @Maryla-Sztajer
6 marca 2018 17:59

Daję plusa :) chociaż wolałbym poczytać coś bardziej AUTObiograficznego

zaloguj się by móc komentować


bolek @Maryla-Sztajer
6 marca 2018 21:26

Wzruszyłem się ...

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer
7 marca 2018 08:40

https://m.youtube.com/watch?v=81mqje9youA

.

De profunfis. Zblizam się w pokorze.

.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować